Co to znaczy : „budować drogi za niewielkie pieniądze”?

włącz . Opublikowano w Eksperci w ViaExpert

Blazejowski Krzysztof
Dr inż. Krzysztof Błażejowski podczas seminarium nt. budowy dróg samorządowych w Toruniu.

Jak należy rozumieć pojęcie „tanie drogi”? Czy chodzi o oszczędności na etapie budowy czy może raczej o perspektywę wydatków w okresie np. 10 – 20 lat eksploatacji? Jaką technologię wybrać, by… móc oszczędzać na remontach? O znaczeniu wyboru technologii budowy dróg dla ich późniejszej eksploatacji rozmawiamy z dr inż. Krzysztofem Błażejowskim, ekspertem z dziedziny drogownictwa. Dr inż. Krzysztof Błażejowski wygłosił referat na ten temat podczas seminarium dla zarządców dróg w Toruniu. Organizatorem było Wydawnictwo Inframedia.

Jako ekspert z dziedziny drogownictwa bardzo często uczestniczy Pan w szkoleniach dla zarządców dróg. W prezentacji przygotowanej dla uczestników seminarium w Toruniu, które było poświecone tematyce budowy dróg samorządowych, zawarł Pan takie mniej więcej stwierdzenie: przeszkodą w solidnej realizacji inwestycji drogowych jest nie tylko brak środków finansowych. By mogły powstawać drogi, które bez remontu służyć nam będą dłużej niż 5 lat, potrzebna jest także znajomość technologii, które taki efekt umożliwią.

Dotykamy bardzo ważnej sprawy - sposobu zarządzania drogami w Polsce. Na to zagadnienie należy spojrzeć nie tylko z punktu widzenia finansowego, ale także z technicznego. Tylko po części zgadzam się ze stwierdzeniem, że mamy w kraju za mało środków na budowę dróg. Jestem zdania, że tym, czego najbardziej brakuje przy planowaniu i realizowaniu inwestycji, jest wiedza techniczna. Na ten problem wciąż zbyt rzadko zwracamy uwagę.

O ile dobrze pamiętam, mniej więcej 10 lat temu NIK zrobiła wyrywkowy przegląd zarządów dróg w samorządach. Urzędnicy wtedy stwierdzili - zapewne z niemałym zaskoczeniem - że tylko ok. 1 proc. inżynierów, którzy tam pracują, posiada uprawnienia budowlane. Mamy więc do czynienia z tzw. problemem jakości kadry. Jeżeli w gminie drogami zajmuje się... powiedzmy politolog, filozof, czy polonista, to przy całym szacunku dla tych zawodów, nie możemy spodziewać się, że inwestycje drogowe na tym terenie będą najwyższej jakości. I to niezależnie od tego, ile pieniędzy zostanie wydanych na ten cel.

Ale przecież nie możemy wykluczyć, że ten zatrudniony w gminie przykładowy politolog może mieć identyczne podejście do zagadnienia budowy dróg, jakie ma Pan. Może również uważa, że ważny jest transfer wiedzy i wysyła swoich pracowników -  także  tych z kierunkowym przygotowaniem – na szkolenia?

Po pierwsze, w samorządach, szczególnie na szczeblu gminnym, nie pracują duże grupy osób – inżynierów, którzy zajmują się zarządzaniem drogami. Najczęściej na takim stanowisku zatrudniona jest jedna osoba. A jeśli chodzi o zainteresowanie szkoleniami to może mały przykład. Od 19 lat jestem wykładowcą na różnego typu szkoleniach z dziedziny drogownictwa. Proszę mi wierzyć -  rzadko zdarza sie, że urzędnicy z gmin czy powiatów biorą udział w seminariach, za które trzeba zapłacić. Nawet, jeśli są to niewielkie kwoty. Trzeba szczerze powiedzieć, że pracowników niższych szczebli samorządowych interesują wyłącznie szkolenia bezpłatne. Oczywiście można to wytłumaczyć. Choćby tak, że wysłanie osoby, która jako jedyna w gminie zajmuje się drogami na trwające trzy dni szkolenie, którego koszt wynosi 1000 zł, przekracza możliwości finansowe urzędu. Nie uważam jednak, by był to racjonalny argument. Wartość dróg w gminie sięga wielu milionów złotych.

Czy może Pan jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie: czy za niewielkie pieniądze można wybudować dobrej jakości drogę? Jakie muszą być spełnione warunki, by taka droga mogła powstać?

To jest podchwytliwe pytanie. Bo co to znaczy : „ za niewielkie pieniądze”?

Powiedzmy - pieniądze na miarę możliwości zarządców dróg samorządowych…

Określenie „niewielkie pieniądze” w kontekście budowy autostrady czy drogi samorządowej ma podobne znaczenie. Nie chodzi o liczbę zer, ale o podejście do zagadnienia. A zatem: czy chodzi nam o niewielkie pieniądze wydawane w momencie budowy drogi, czy o pieniądze w skali całej inwestycji, a może o środki potrzebne na utrzymanie drogi w ciągu kolejnych 10 - 20 lat?

Chyba najważniejszy jest ten trzeci aspekt…

Dla Pani pewnie tak. Ale gdy z jednej strony brakuje środków finansowych, a z drugiej biegłości w ocenie rozwiązań technicznych, zazwyczaj wybierany jest wariant najprostszy i najtańszy - „niewielkie pieniądze teraz”, czyli na etapie budowy. Zapominamy o prawdzie przysłowia:  „biednych nie stać na rzeczy tanie”. Jeżeli będziemy budowali tylko i wyłącznie z najtańszych materiałów, nie oczekujmy, że nasze drogi będą miały dwudziestoletnią trwałość.

Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego większość z nas w domu z namysłem podejmuje decyzję, zanim np. kupi nową pralkę. Ogląda sprzęt w sklepie, pyta znajomych o opinię o danym modelu. Przygotowuje się przecież do sensownego wydania własnych pieniędzy. Ten mechanizm postępowania w dziedzinie dróg, niestety, jakoś nie działa. Wybierane są często najtańsze technologie na etapie budowy.

Inną sprawą jest niezbyt powszechna świadomość, że drogi nie wystarczy zbudować, że trzeba ją także utrzymywać. Zdarza się, że niektórzy radni są zaskoczeni faktem, że każdego roku trzeba wydawać pieniądze na utrzymanie już zbudowanych dróg - na naprawę pęknięć, likwidowanie wybojów itp. Wydawało im się, że jeśli wydadzą jakieś fundusze na budowę drogi, to przypomną sobie o jej istnieniu dopiero za 20 lat.

To ważne, by stale pamiętać, że jeżeli chcemy mniej wydawać na utrzymanie drogi, musimy więcej środków przeznaczyć na wyższą jakość już na etapie jej budowy. W wielu krajach podczas projektowania jako kryterium wyboru technologii stosowana jest metoda tzw. analizy ekonomicznej całego cyklu życia drogi. Uwzględnia się koszty budowy, długość okresów międzyremontowych, koszty napraw, strat społecznych ponoszonych podczas zamknięć drogi w czasie częstych remontów. Przecież jeżeli zamyka się drogę, by dokonać większych napraw, ludzie muszą jeździć objazdami. Tracą wówczas czas, który – jak wiadomo - też kosztuje, spalają drogie paliwo, a w wyniku „korków” rośnie zanieczyszczenie środowiska. Wszystkie straty liczy się, sumuje. Kalkulacja często udowadnia, że technologia, która kosztuje na etapie budowy np. 20 proc. więcej, w późniejszym okresie eksploatacji drogi generuje mniejsze koszty. Jest o wiele bardziej ekonomiczna i społecznie efektywna w czasie swojego „życia”.

To, że ludzie często nie są świadomi, jak ważne są kwestie wyboru właściwej technologii budowy dróg, to po części także wina mediów, które tematy związane z drogownictwem poruszają rzadko - np. w kontekście przerwanych prac na budowanych autostradach. Pan prowadzi specjalistyczny portal branżowy: www.road.pl. Jakie tematy cieszą się największym zainteresowaniem ?

Moim zdaniem Czytelników najbardziej interesują aktualne informacje: zmiany dotyczące technologii, specyfikacji wyrobów, normalizacji. Chętnie także są czytane – opisane w przystępny sposób – podstawy i zasady technologii. Odwiedzające portal osoby szukają informacji, które mogą zrozumieć. Chcą wiedzieć, co jest aktualne, by np. nie  powoływać się na wycofane normy.

Czyli to, czego także potrzeba drogownictwu, to aktualna wiedza, jak drogi budować solidnie i ... tanio je eksploatować?

Kto ma dostęp do wiedzy, ten jest na uprzywilejowanej pozycji. Brak aktualnych informacji z zakresu techniki drogowej stawia firmy na gorszej pozycji np. podczas startowania w przetargach. Jest też szerszy kontekst znaczenia posiadania wiedzy.

Jakiś czas temu byłem z wizytą w Niemczech, w Bawarii. Widziałem, jak monitoruje się stan obiektów mostowych. Gdy z okresowych przeglądów stanu obiektu wynika, że w perspektywie 5 - 10 lat osiągnie on stan remontowy, że trzeba będzie wydać na jego naprawę duże pieniądze, przekazuje się tę informację decydentom, by mogli na czas włączyć inwestycję do wieloletniego planu finansowego. Chodzi o to, by za 5 – 10 lat nikt nie był zaskoczony koniecznością pokrycia kosztów dużego remontu. To jest właśnie podejście systemowe i właściwe planowanie. A wpływ polityków ogranicza się do wyznaczania priorytetów działań, bez wtrącania się w szczegóły techniczne.

Podsumowując, problemy „z drogownictwem” są dość złożone. Jeśli mówimy o „tanich drogach”, to pojęcie to należy rozumieć w perspektywie wydatków w okresie np. 10 - 20 lat, a w konsekwencji z uwzględnieniem stosownych, tzn. „trwalszych” technologii. Być może taki krok zrobimy w momencie wprowadzenia kontraktów wieloletnich wg zasady „projektuj-zbuduj-eksploatuj”. Być może...

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Rozmawiała: Anna Rogalińska

 

Dr inż. Krzysztof Błażejowski wygłosi referat o lepiszczach asfaltowych podczas seminarium pt. „Dobre Praktyki przy budowie dróg”,  które 26 września br. odbędzie się w Płocku. Organizatorem jest Wydawnictwo Inframedia. Patronem medialnym seminarium jest Portal Budownictwa Komunikacyjnego ViaExpert.